Piosenkę "Serce wolności" usłyszałem na liście przebojów radiowej Trójki. Od razu przykuł moją uwagę: akordeon, skrzypce i trąbka jako wiodące instrumenty, charaktersytyczny wokal i ten tekst! Kiedyś społeczno-polityczna publicystyka była domeną zbuntowanych rockmanów, ale obecnie jest zjawiskiem niezwykle rzadkim. Witold Jan Mikołajczuk z powodzeniem przywraca do życia przekaz jako najważniejszy element piosenki.

Muzyk opisuje rzeczywistość z własnej perspektywy człowieka po przejściach: bankruta frankowego, byłego pracownika korporacji, eks męża, ulicznego grajka stojącego obok systemu. "Serce wolności" to opowieść o polskich emigrantach, idealnie uchwycająca rozterki setek tysięcy ludzi wyruszających w świat za tzw. "chlebem". Witek śpiewa z niesamowitą charyzmą, naturalnością daną muzykom folkowym, dlatego jego piosenki wypadają niezwykle autentycznie. "Manifest dziecięcy" to protest song przeciw narzucanym przez społeczeństwo/pańtwo "wytycznym" które determinują całe życie jednostek: od urodzin do śmierci. Mistrzostwo świata to "Hop słoiczku" w którym może przejrzeć się całe pokolenie korporacyjne uczestniczące w wyścigu szczurów. Większość piosenek oscyluje wokół relacji męsko - damskich. Nie ma mowy o romantycznym przesłodzeniu. "Rzucę ciebie, rzucę nas" to bezkompromisowa wiwisekcja rozpadu związku, "Ja się w tobie zakochałem", "Ogród zmysłów", "Param, param" płoną pożądaniem (jeju co ja wypisuję) ;), wzrusza podniosły utwór "Mamo, mamo". Mikołajczuk inspiruje się muzyką ludową, cygańską, miejskim folkiem, ska, rockiem (ta punkowa energia!) i dancingiem. Taka stylistyka kilka lat temu doprowadziła Czesława Mozila na szczyty popularności. Witek jednak różni się od znanego celebryty tym, że jednak jego teksty są bardziej na serio, a on swoim życiem tylko je uwiarygadnia, ponieważ emocje, swoje wnętrze wykłada jak na dłoni. Muzyka nie jest prostacka; świetnie zaaranżowana na akordeon, skrzypce, gitarę akustyczną, wiolonczelę, fortepian, trąbkę.

Twórczość Witka Muzyka Ulicy wzbudza dużo emocji i kontrowersji. I bardzo dobrze! Muzyk nie śpiewa o przysłowiowej "dupie Maryni" (chociaż czasami tak, ale w innym kontekście), nie boi się podejmować drażliwych tematów, nie błądzi w niezrozumiałej dla nikogo poetyce. Lubiłeś Jacka Kaczmarskiego, Raz Dwa Trzy, stare T.Love, Czesław Śpiewa, Mr. Zub, dobrze czujesz się na ludowych potańcówkach, szukasz odskoczni od modnego ostatno electro-popu? - TA PŁYTA JEST DLA CIEBIE! Polecam!

Płytę CD kupisz na Voiceshop.

Bogusław Zajączkowski