Tym albumem amerykańska,  alternatywna grupa The Killers ostatecznie ucieka z getta , które nazywa się „modny zespół młodzieżowy”. Od ich debiutu „Hot Fuss” z 2004 roku minęło 13 lat, formacja zdążyła już nagrać pięć albumów studyjnych i przeszła sporą metamorfozę brzmieniową.  Najnowsza  płyta została zarejestrowana w prywatnym studio grupy – Battle Born w Las Vegas, a za jego brzmienie odpowiedzialny jest Jacknife Lee. Okładka albumu „Wonderful Wonderful” przedstawia zdjęcie autorstwa Antona Corbijna, regularnie współpracującego z zespołem. Formacja pod przywództwem wokalisty Brandona Flowersa nie brzmi jak typowa kapela z Ameryki. Panowie zawsze byli zafascynowani brytyjskim brzmieniem, ba inspiracją do założenia The Killers było obejrzenie występu Oasis, a sama nazwa zespołu pochodzi z klipu New Order. Lista wykonawców z Europy, którymi inspiruje się grupa z Nevady jest długa: The Smiths, Echo & Bunnymen, The Cure, Depeche Mode, U2, Duran Duran, Talk Talk. Do tego dochodzą amerykańskie kapele nowofalowe typu: Television, Gang Of Four, Blondie, Talking Heads. Na tej bazie The Killers stworzyli własny styl, który przyporządkowano do nurtu „nowej rockowej rewolucji”. Z rewolucjami bywa tak, że szybko się wypalają i pożerają własne dzieci. Wielu wykonawców z tego gatunku przepadło, albo obniżyło loty, przykładem chociażby słynni The Strokes. Natomiast The Killers przetrwali i proponują w 2017 roku jako dojrzali trzydziestolatkowie, wspaniały album. Już otwierający zestaw „Wonderful Wonderful” poraża swoją pomysłowością, majestatem, potężnym brzmieniem. Takich numerów raczej nie nagrywają młodzieńcy, do tego trzeba dorosnąć. „The Man” to fantastyczne nawiązanie do najlepszych piosenek Talking Heads. Prawdziwa jazda zaczyna się przy „The Rut”, który brzmi jak unowocześniona, zapomniana piosenka QUEEN!, zresztą podobnie jak następna w kolejce „Life To Come”. „Tyson & Douglas” i „Some Kind Of Life”  skaradły duszę muzyce new romantic. Mocniejszy "The Calling" brzmi jak najbardziej rockowe piosenki Depeche Mode. Płyta kończy się patetycznym "Have All The Songs Been Written”, brzmieniowo odpowiadająca Pink Floyd z lat 80., który zjednoczył swoje siły z Queen. Fani gitar, szybkich temp, buńczucznego wrzasku niewiele tutaj znajdą dla siebie. Natomiast miłośnicy nowoczesnej rewitalizacji syntetycznych brzmień lat 80. i kapitalnych melodii padną na kolana. Naprawdę czasami nie trzeba łoić głośno na gitarze by stworzyć świetną, rockową płytę. The Killers są na to doskonałym przykładem.

Płyta LP wydana w grubej, rozkładanej tekturze.

 

 

 

Płytę LP kupisz na voiceshop.pl