Royal Blood zadebiutowali w 2014 roku płytą „Royal Blood” i od razu porozstawiali konkurencję po kątach. Duet, który tworzy śpiewający basista – Mike Kerr oraz perkusista Ben Thatcher swoją  pomysłową, energiczną i oryginalną muzyką, dosłownie zaparli dech w piersiach wszystkim słuchaczom, którym dane było zaznajomić się z ich twórczością. Niesamowicie żywiołowa, rytmiczna i bardzo surowa muzyka duetu przyciąga uwagę kapitalnymi riffami, genialną prostotą i piekielną przebojowością. Wyczuwa się, że mamy do czynienia z bezczelnymi młodzieńcami którzy stoją na progu wielkiej kariery i nie mają nic do stracenia. Takie same uczucia pewnie towarzyszyły w 1969 roku ludziom, którzy słuchali po raz pierwszy albumu Led Zeppelin. Notabene – Jimi Page mocno zachwycił się twórczością duetu, wspomniał, że chętnie zagrałby z nimi, ale jego gitara jest zbędna, ponieważ ich numery są idealne…

Młodzi Anglicy w swojej twórczości skomasowali wszystkie najlepsze elementy z hard rocka, blues rocka, rocka garażowego, stoner rocka, alternatywy. W ich kompozycjach znajdziemy wspaniałe riffy, których nie powstydziłby się Led Zeppelin, przebojowość The Black Keys, dynamikę Pixies, żarliwość White Stripes, szaleństwo The Stooges, nowoczesność i eklektyzm muzyki grunge.  Do tej wyliczanki panowie dodają coś od siebie, np. to:  NIE UŻYWAJĄ GITARY!!! Wszystkie dźwięki które słyszycie na ich płytach wydobywane są z perkusji, basu i okazjonalnie keyboardu! Szok – mając tak okrojone instrumentarium osiągnęli tak wiele – należy się im za to nagroda Nobla. Kolejny szok – grając muzykę garażową są w stanie stworzyć repertuar który na listach przebojów ściga się z piosenkami gwiazd pop – czyli chłopaki mają niesamowitą rękę do tworzenia przebojów. Czego można chcieć więcej od muzyki rockowej?

Nowa płyta nie przynosi rewolucji, jest raczej naturalnym, konsekwentnym krokiem naprzód w ich karierze. Piosenki nabrały większej ogłady i wyrafinowania, choć nadal są to zaledwie trzy minutowe, muzyczne petardy. Piosenka „Lights Out” idealnie pokazuje o co im chodzi: całość oparta na charakterystycznym riffie, zmęczony, odrobinę wyzywający wokal, fajne harmonie wokalne, dynamiczny refren i to cudownie surowe brzmienie. Royal Blood to  przyszłość rocka? Tak i dlatego rysuje się ona w jasnych barwach.

 

 

Płyty CD/LP kupisz na voiceshop.pl