Chyba nie ma teraz na świecie osoby interesującej się muzyką, która przynajmniej raz w życiu nie słyszała nazwy FOO FIGHTERS. Ten zespół, założony w 1994 roku przez perkusistę Nirvany, Dave'a Grohla, wyrósł na jedną z największych gwiazd muzyki rockowej XXI wieku. Po pierwszej, drugiej płycie (1995, 1997) można jeszcze było domniemywać, że sława poprzedniego zespołu niesie Grohla i jego nową formację na fali. Minęło jednak ponad 20 lat, a Foo Fighters wyprowadzają cios za ciosem, przyciągając tłumy na festiwale, na których grają czy zapełniając stadiony.
Dziewiąty album Foo Fighters, "Concrete and Gold" przynosi kolejną voltę w brzmieniu. Na producenta płyty zespół wybrał Grega Kurstina, człowieka współodpowiedzialnego za sukces takich wokalistek jak Adele, Sia czy Ellie Goulding, współpracującego również z Paulem McCartneyem i Liamem Gallagherem. Zaowocowało to krążkiem o bardzo niejednorodnym klimacie, łączącym łagodniejsze elementy, przywołujące na myśl dokonania The Beatles, z mocniejszymi partiami, w których czuć ducha Lemmy'ego Kilmistera czy Josha Homme'a. Płyta jest niezwykle zróżnicowana, tak muzycznie, jak wokalnie, już od pierwszych minut zespół daje nam do zrozumienia, że o ten charakter (głośno-cicho, delikatnie-mocno) mu chodziło i taką drogą pójdzie w dalszej części płyty. Są harmonie wokalne, a zaraz później krzyki jak z albumów nu-metalowych. Są lekkie melodie i ciężkie, zawiesiste riffy. Są odwołania do klasyków (wspomniani The Beatles), ale i "nowych klasyków" jak Muse czy Lenny Kravitz. Na albumie pojawia się kilku gości, którzy jeszcze bardziej podkreślają różnorodność płyty: Justin Timberlake, Shawn Stockman (Boyz II Men) i Paul McCartney. Mimo tak różnych wpływów i nawiązań całość wypada jednak nadspodziewanie spójnie, czuć w tej płycie celowość i pewność siebie zespołu, który wie czego chce, wie, w jakim miejscu się znajduje, jednak nie przestaje poszukiwać nowych rozwiązań. Czy nie o to właśnie chodzi? Czy nie jest to cecha wielkich - wieczne poszukiwania i odkrywanie siebie na nowo? Foo Fighters nie spoczęli na laurach, idą naprzód. I nie ma chyba na świecie osoby, która mogłaby przewidzieć, jaki będzie ich kolejny krok.

Płytę LP kupisz na voiceshop.pl