Miles Mosley to amerykański wokalista, producent, basista, multiinstrumentalista, aranżer, gruntownie wykształcony na wydziale jazzu Colburn School of Music. Lista osób z którymi współpracował zapiera dech w piersi: Chris Cornell, Jonathan Davis, Everlast, Terrence Howard, Joni Mitchell, Lauryn Hill, Gnarls Barkley, Jeff Beck, Common, Christina Aguilera, Lesa Carlson, Kamasi Washington. Muzyk w końcu doczekał się sukcesu pod własnym nazwiskiem. Płyta „Uprising” została wydana przez prestiżową wytwórnię Verve, specjalizującą się w jazzie.

Album „Uprising” to wybuchowa mieszanka funku, soulu i jazzu podane w zdecydowanie, rockowy sposób. Artysta nawiązuje do muzyki Otisa Reddinga, Jimi Hendrixa, Sly & The Family Stone, Funkadelic, Chicago, Blood Sweat & Tears, Living Colour, Prince’a, Milesa Davisa,  Herbie Hancocka, Jamesa Browna, Street Sweeper Social Club (projekt Toma Morello z Rage Against The Machine), Kamashi Washingtona, Kendrica Lamara. Płyta brzmi bardzo artystycznie jak na jazzowy świat przystało, ale zarazem surowo, dziko po prostu rockowo. Nie znajdziecie tutaj banalnych, soulowo-popowych klisz. Wszystko nagrane jest na żywych instrumentach, które obsługuje cały zastęp muzyków.  Kompozycje na „Uprising” są po prostu wspaniałe. Wydawałoby się, że w tego typu muzyce karty już dawno zostały rozdane, ale Miles do ogranych schematów potrafi tchnąć nowe życie. Przede wszystkim trzyma się naturalnego, organicznego brzmienia. Popisy perkusisty wgniatają w ziemię, a gitarzysta mógłby spokojnie grać na pierwszej płycie Chicago i w zespole Funkadelic. Partie instrumentów dętych są wyborne, co nie dziwi skoro pojawia się tam taki mistrz jak Kamashi Washington.  Chwilami płyta brzmi tak mocno jak funkujące, wywrotowe produkcje Street Sweeper Social Club. Momenty liryczne też znajdziemy; fajne smyczki, fortepian, błąkająca się psychodeliczna gitara, ale daleko im od przysłowiowego lukru. Mosley nie jest szczególnie wybitnym wokalistą, ani twórcą łatwo wpadających w ucho hitów. Ma za to nieprawdopodobnego rękę do pisania natchnionych kompozycji, które nie zestarzeją się po miesiącu od premiery. Płyta Milesa to emocje, piękno, radość, żarliwość, które udzielają się też słuchaczowi. Wydaje się, że w muzyce powiedziano już wszystko, a ona nieustannie zaskakuje, odradza się w postaci tak cudownych płyt jak „Uprising”.

 

 

 

Płytę CD kupisz na voiceshop.pl