Suffocation - „...of the Dark Light”

Na zewnątrz pogoda, że można się udusić, mimo to polecam całym jestestwem posiadanym nowy album brutalnych death metalowców z USA. Doskonale radzą sobie od prawie 30 lat; studyjnymi wytworami raczą nas nieczęsto, za to rewanżują to ich wysoką jakością. „...of the Dark Light”, studyjny krążek Amerykanów numer 8, nie stanowi tu wyjątku. Jest wyrafinowany, imponujący wykonawczo, pełen zakręconych gitarowych solówek, selektywny brzmieniowo i wręcz dusi klimatem (nazwa zobowiązuje). Zawiera 8 kawałków, trwa 35 minut i trzeba go mieć.

 

 

 

Płyty CD/LP kupisz na voiceshop.pl


Iced Earth - „Incorruptible”
Kolejni metalowi klasycy z USA, podobnie jak Suffocation, oficjalnie rozpoczynający w 1988 roku, odmiennie jak tamci, grający power nurt gatunku, z ciągotkami w stronę thrashu i klasycznego heavy. Dla nich to album studyjny numer 13. Jedna z recenzji „Incorruptible” sugerowała, że, o ile przedpoprzedni album był czystą power eksplozją, poprzedni zaś nieco tonął w natłoku średnich temp, to ten nowy jest świetnym wypośrodkowaniem obu tamtych. Zgadzam się z tą opinią. Innymi słowy, Jon Schaffer i spółka znów zrobili swoje jak należy.

 

 

 

Płyty CD/LP kupisz na voiceshop.pl


Adrenaline Mob - „We the People”
Zespół założyli w 2011 roku Russell Allen, wokalista Symphony X, gitarzysta Mike Orlando oraz, znany wszem i wobec, bębniarz deluxe, Mike Portnoy. Ich debiutancki album, „Omerta”, przyniósł ponad trzy kwadranse fajnych, melodyjnych, heavy metalowych piosenek. Na drugim albumie nie było już Portnoya. Wymienił go, udzielający się niegdyś w Twisted Sister, A.J. Pero. Niestety zmarł podczas trasy promującej płytę. Trzeci album, „We the People”, to więc kolejny perkusista, Jordan Cannata. Muzyka zaś wciąż heavy i melodyjna, choć może nieco ostrzejsza niż dotychczas i z inklinacjami do groove metalu. Także wokal Allena jakby bardziej zadziorny. Już idealny otwieracz, numer tytułowy, pokazuje to wyraźnie. Krążek kończy natomiast cover Billy'ego Idola, „Rebel Yell” - tu jeszcze zdążył zabębnić Pero. Bardzo miły gest.

 

 

Płyty CD/LP kupisz na voiceshop.pl


Solstafir - „Berdreyminn”
Kto jeszcze ich nie zna i nie wie, po gorącym przyjęciu ich poprzedniego krążka, „Otta”, to panowie są z Islandii, grają post metal, a ich największe atuty to wzorcowe wręcz wyczucie skandynawskiego klimatu smutku, depresji i ogólnego przytłoczenia oraz wokal często posługujący się kontrolowanym, pełnym żałości melo-krzykiem. Na swoich albumach gwarantują piękno ostateczne, z którym warto się zmierzyć, nawet jeśli trzeba to później okupić solidną psychoterapią. Ich szósty studyjny zew rozpaczy ukazał się 26 maja i po prostu musiał się tu znaleźć. W porównaniu z „Otta” dostajemy album nieco bardziej surowy brzmieniowo (choć klawiszy tu nie brakuje) i jakby bardziej toporny, jednak kolejne z nim obcowania zdają się odkrywać coraz to nowsze muzyczne treści, jak najbardziej pozytywne treści; zaś treści liryczne, dotyczące zapewne ogólnej negacji sensu bytu wszelakiego, wyśpiewywane są po islandzku. I nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej. Rewelacja!

 

 

 

Płytę CD kupisz na voiceshop.pl

I jeszcze w skrócie o  DREAM EVIL i prosto zatytułowanym albumie „VI”. Znajdziecie na nim proste, fajne, melodyjne granie spod znaku power/heavy; powrót po 7 latach...  

 

 

Płyty CD/LP kupisz na voiceshop.pl

 

Dobrej zabawy życzę!