Szanowni Państwo - właśnie ta 32 latka w obecnej dekadzie rozdaje karty w muzycznym biznesie. Wystarczył sukces płyty „Born To Die” z 2012 roku, która rozeszła się w nakładzie 6 milionów egzemplarzy by Lanę Del Rey okrzyknięto nową gwiazdą, ucieleśnieniem współczesnej, bardziej niegrzecznej Nancy Sinatra. Wystylizowana na lata 50. XX wieku, zdystansowana blondynka nie wykładała przysłowiowych kart na stół, kryła w sobie jakąś tajemnicę. Taka strategia pozwoliła Lanie podbijać listy przebojów i zachwycać krytyków, którzy nie wrzucili ją do przegródki z napisem pop, tylko umieścili na prestiżowej półce zwanej alternatywą. Wizerunek to jedna kwestia, drugą były wspaniałe, oszczędne piosenki, z fajnymi melodiami, niemodnymi, smyczkowymi aranżami i tą wszędobylską melancholią. Piosenki takie jak „Video Games”, „Blue Jeans”, „Dark Paradise” podbiły listy przebojów, a  wokalistka ugruntowała swoją pozycję albumami „Ultraviolence” 2014 i „Honeymoon” z 2015 roku.
Najnowszy album artystki nie przynosi rewolucji, choć jest kilka niespodzianek. Lana nadal wykonuje te swoje zwiewne, wolno toczące się piosenki, gdzie przede wszystkim dominuje jej głos. Zaproszeni muzycy to Weeknd, który w numerze „Lust For Life” ledwie zarysowuje swoją obecność, ale i tak cała piosenka brzmi jak melancholijna mutacja współczesnego R’N’B. Dwie piosenki: „Groupie Love” i „Summer Bummer” zostały zaśpiewane w duecie z bardzo popularnym raperem ASAP Rocky. Hip-hop i Lana Del Rey? – ten mariaż wypada bardzo naturalnie. „Beautiful People, Beautiful Problems” to kolejny duet, tym razem z weteranką Stevie Nicks. Fantastyczny numer ze świetnymi harmoniami wokalnymi, zniszczony głos Nicks wypada prawie jak zachrypnięta Marianne Faithfull! Sean Lennon – z tych Lennonów wspiera Lanę w piosence „Tomorrow Never Came”, chyba najpiękniejszej na płycie, przypominającej twórczość The Beatles. Najdłuższy na płycie, prawie sześciominutowy „Heroin” zaskakuje tematyką tekstu, który opisuje dylematy uzależnionej od narkotyków osoby, zarazem świetnie przywołuje klimat otępiającego lata w mieście. Odrobinę niemodne, ale świetnie radzące sobie we współczesnych czasach piosenki Lany płyną nieśpiesznie, nie narzucają się, a przy tym zostają na dłużej w głowie. I o to chodzi.

 

 

Płyty CD kupisz na voiceshop.pl