Ma dokładnie tyle lat co Rag’n’Bone Man - 32, potężną sylwetkę i podobne dziary na palcach, ale… Moreland to Amerykanin z południa USA więc Rag mimo dużych rozmiarów wygląda przy nim na „zasuszonego” chudzielca. Na dodatek ciuchy Johna i ta czapka… nad Anglikiem jednak popracował stylista, John leci na żywioł…  No i Jankes raczej nie zrobi tak wielkiej kariery jak kolega po fachu zza wielkiej wody, a szkoda bo ma niespotykany wręcz talent! Najnowszą płytę Morelanda „ Big Bad Luv” wydała wytwórnia 4AD, więc wydawnictwo trafiło do sklepów na całym świecie.

John to singer-songwriter, który pochodzi z mocno religijnych rejonów amerykańskiego interioru. Zaczynał jako dzieco od zespołów punkowych i corowych, dopiero potem zachwyciwszy się płytą Steve’a Earle zajął się wykonywaniem muzyki opartej na folku, country, bluesie, czyli tzw. americaną. Moreland komponuje w tym nurcie proste piosenki, ale spośród setek podobnych wykonawców wyróżnia go niebywała charyzma. Jego muzyka jest skromna: proste utwory zaaranżowane na gitary, perkusję i instrumenty klawiszowe, pozbawione popowych naleciałości. Nie ma tutaj też typowego brzmienia rocka, są tylko jego dyskretne ślady. John barwą głosu przypomina Bruce’a Springsteena, szczególnie z okresu „Nebraska” oraz Richie Havensa, rewelacyjnego, choć zapomnianego już, czarnoskórego pieśniarza folk. Słuchając piosenek Morelanda wyczuwa się, że płyną one prosto z serca, są prawdziwe, naturalne, pozbawione wyrachowania i zimnej kalkulacji. Najlepiej wypadają stonowane utwory w których wokalista snuje swoje smutne opowieści: „Love Is Not An Answer”, „Lies I Chose To Belive”, "Latchkey Kid". Mistrzostwo świata osiąga w „No Glory In Regret”, gdzie jak młody Bob Dylan przygrywa sobie sam na gitarze i śpiewa o trudnych sprawach  wyjętych ze swojego życia. Moreland może być rzecznikiem, wszystkich „zwykłych” ludzi: ich problemów, radości, zmagań z życiem i swoimi demonami. Płyta „Big Bad Luv” nie odkrywa nowych lądów, ale jest tak niesamowicie porywająca i żarliwa, że słucha się ją na jednym wdechu. Absolutnie polecam ten album.

 

 

Płyty CD/LP kupisz na voiceshop.pl