Jessie Ware powraca z albumem "Glasshouse"! Od wydania płyty "Tough Love" (podwójna platyna w Polsce!) minęły całe trzy lata. "Glasshouse" powstawało w Los Angeles wraz z wieloletnim współpracownikiem Jessie Ware – Bennym Blanco. Album oscyluje mocno wokół tematu związków, ale też wątku rodziny, ponieważ artystka została niedawno matką. "Kiedy maleństwo skończyło 2,5 miesiąca pojechałam do L.A. komponować. Zagrałam Benny’emu co napisałam, a on spytał – dlaczego nie robisz tego co na Devotion? Wróć do tego oldschoolowego brzmienia, które było dla Ciebie świetne" – wspomina pracę nad płytą Jessie Ware. Kiedy utwory stawały się zbyt skomplikowane Jessie spędzała długie godziny na słuchaniu swoich muzycznych bohaterek - Joni Mitchell, Niny Simon, Carole King i Arethy Franklin, co dodawało jej pewności w komponowaniu.

Od jazzowych improwizatorów do innowatorów house music – inspiracje na albumie są odzwierciedleniem muzycznej drogi jaką artysta przebyła na swoich trzech albumach. Pierwszym singlem zapowiadającym materiał jest utwór “Midnight". "Na początku sesji nagraniowej powiedziałam – nie chcę robić popowej piosenki. Chcę nagrać utwór, który zmusi ludzi do przeżycia czegoś, spróbujmy nie pisać dla radia" – opowiada o “Midnight" artystka. Stroną B singla jest nagranie "Selfish Love" - powstały przy współpracy z Bennym Blanco i Ryanem Tedderem utwór, jest hołdem złożonym dla Astrud Gilberto. 

"Glasshouse" przynosi wytrwany pop, który może konkurować z dokonaniami Sade. Album jest mocno urozmaicony. Znajdziemy tutaj dyskretne naleciałości bossa novy "Selfish Love",  potężnie brzmiące R&B "Midnight", "Alone", pop "Thinking About You" i "Slow Me Down", blues/soul "Stay Awake Me, Wait For Me", electro "Your Domino".  Jessie Ware nie epatuje głosem, śpiewa z wyczuciem i umiarem - tyle ile trzeba. Bardzo ciepłe kompozycje, aksamitny głos, ciekawe aranżacje. Przyjemna, lekka płyta, pop na bardzo wysokim poziomie. 

 

 

 

Płytę LP kupisz na voiceshop.pl