Gregg Allman wraz ze swoim zespołem rozpoczął pracę nad nową płytą w 2016 roku. Pierwotnym zamysłem było skomponowanie nowych utworów. Pod szyldem Gregg Allman Band udało mu się bowiem, jak sam twierdził, zebrać muzyków mogących urzeczywistnić brzmienie, które miał w głowie od wielu lat. Obowiązki koncertowe i pogarszający się stan zdrowia nie pozwoliły jednak na realizację tych zamierzeń. Menadżer Gregga, Michael Lehman, wspomina, że wpadli wtedy na pomysł, aby wybrać piosenki innych artystów, które miały dla Allmana ogromne znaczenie, i które odzwierciedlałyby jego muzyczną drogę. Artysta zdawał sobie bowiem sprawę z pogłębiającej się choroby i z tego, że czas jego ziemskiej wędrówki ma się ku końcowi. Zdołał zarejestrować wszystkie partie wokalne, ale albumu nie udało mu się dokończyć. Odszedł 27 maja 2017 r., ale zgodnie z jego życzeniem pracę nad albumem doprowadzono do końca i na początku września pod szyldem Rounder Records ukazał się on na rynku.

"Chcę być pewny, że jego muzyka będzie żyć wiecznie i że jest traktowana z odpowiednim szacunkiem" - mówił po śmierci swojego ojca Devon Allman. Ja nie mam wątpliwości - pięć pierwszych albumów legendarnej grupy The Allman Brothers Band tę wieczność jej zapewnia. Zwłaszcza zarejestrowana na żywo „The Allman Brothers Band at Fillmore East” z 1971 roku oraz w połowie koncertowa, w połowie studyjna, następna w kolejności „Eat a Peach” z 1972. Wraz z bratem Duane’m i pozostałymi kolegami Gregg zarejestrował na nich utwory ikoniczne dla muzyki rockowej. Nie tylko tej inspirowanej bluesem, country, soulem, folkiem czy wreszcie jazzem, ale muzyki rockowej w ogóle. Nie było chyba w całej historii rocka drugiego z taką swobodą i maestrią improwizującego zespołu. Kto tych wydawnictw nie zna, posłuchać musi.

Pożegnalny album Gregga, mimo iż zawiera tylko jedną jego kompozycję autorską, to także dzieło przesiąknięte wspominanymi wyżej stylami muzycznymi. Nie może być jednak inaczej, bo autorzy pozostałych utworów to wybitni songwriterzy czerpiący z tych gatunków. Lista nazwisk jest imponująca: Tim Buckley (”Once I Was”), Bob Dylan („Going Going Gone”), Willie Dixon („I Love the Way I Live”), Jackson Browne (dodatkowo gościnnie w chórkach w swoim utworze „Song for Adam”), do tego panowie z The Grateful Dead – Jerry Garcia i Robert Hunter („Black Muddy River”), czy założyciel trochę zapomnianego już Little Feat – Lowell George („Willin’”). Nie ma wśród nich przedstawiciela jazzu i improwizacji tu może najmniej, chociaż dęciaki pojawiają się w większości utworów, czy to w formie partii granych grupowo w sekcji czy solówek. Poza tym jest wszystko to, co charakterystyczne dla muzyki Allmana. Świetne, grane z pasją i ogniem, partie gitarzysty Gregg Allman Band, Scotta Sharrarda, który jest także autorem utworu „Love Like Kerosene”, folkowo pobrzmiewająca pedal steel guitar i mandolina Grega Leisza, żeńskie harmonie wokalne w chórkach w wykonaniu The McCrary Sisters, soulowy żar w głosie głównego bohatera i wreszcie duch brata, Duane’a Allmana, w zamykającym album „Song for Adam” z kunsztowną partią slide guitar. To z pewnością jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy krążek z solowego etapu kariery Gregga Allmana. Wspaniałe pożegnanie i pamiątka po legendzie z amerykańskiego południa.

 

 

Płytę LP kupisz na voiceshop.pl