Black Sabbath to prawdziwa ikona heavy metalu. W 1970 roku wydając pierwszą płytę "Black Sabbath”, zespół jeszcze nie do końca zdefiniował swój styl, który oparty był na stylistyce grup pokroju Cream. Album był jednak powiewem świeżości, pojawiły się na nim elementy których do tej pory świat rocka nie znał. Następny „Paranoid” także z 1970 był już dziełem całkowicie oryginalnym, definiującym styl hard’n’heavy, który obowiązuje właściwie do dzisiaj. Numer „War Pigs” z tej płyty jest dosłownie ikoniczny. Ozzy Osbourne - wokal, Tony Iommi - gitara, Gezer Butler - bas i Bill Ward – perkusja w niewyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach wymyślili to charakterystyczne, nowoczesne, metalowe brzmienie. Cała płyta powala pomysłowością i ponadczasowymi riffami. Numery „Paranoid” i „Iron Man” stały się przebojami, które do dzisiaj funkcjonują w pop kulturze. Następne albumy „Master Of Reality” 1971, „Vol. 4” 1972 podtrzymały znakomitą passę grupy. Wydany w 1973 roku „Sabbath Bloody Sabbath” był udaną próbą odświeżenia i urozmaicenia stylu  w czym pomógł znakomity klawiszowiec Rick Wakeman. Niestety forma Black Sabbath załamała się na płycie „Sabotage” 1975 i ten stan pogarszał się na następnych wydawnictwach: „Technical Ecstasy” 1976 i „Never Say Die!” 1978. Grupa rozpadła się, a jej los uratował nowy wokalista Ronie James Dio, który wniósł nowoczesne pierwiastki na „Heaven And Hell” 1980, przyciągając w ten sposób młodą publiczność wychowaną na nowej fali zespołów heavy metalowych. Zawirowania wokół zespołu trwały przez następne kilkadziesiąt lat (na płycie „Born Again” 1983 wystąpił nawet Ian Gillan), a fani czekali na powrót Ozzy’ego do składu. Tak się stało w 1998 roku, ale niestety poza koncertami i pojedynczymi utworami, Black Sabbath nie nagrał płyty studyjnej. Na szczęście w orbicie grupy pojawił się słynny producent Rick Rubin, dzięki któremu powstał krążek „13” wydany w 2013 roku (nie zagrał na nim Bill Ward). Album osiągnął niesamowity sukces na całym świecie, a zespół ruszył w trasę koncertową.

Ostatni koncert tej trasy Black Sabbath zagrał 4 lutego 2017 roku  w rodzinnym mieście Birmingham. Niestety  nie wystąpił oryginalny perkusista Bill Ward, którego zastąpił Tommy Clufetos. Album „The End” jest dokumentem z tego występu. Historia zespołu zatoczyła koło, dlatego koncert był bardzo emocjonalny i żywiołowy.  Lista utworów to same hity z początku działalności grupy. Mimo niesamowitych problemów ze zdrowiem, szczególnie Tony'ego Iommiego, wykonanie jest precyzyjne i odpowiednio swobodne. Wiadomo, że wirtuozeria nigdy nie była mocną stroną Black Sabbath, ale nie o nią chodzi w ich muzyce. Liczy się niesamowity, złowieszczy klimat, przebojowe riffy, mocarne brzmienie, mechaniczny wokal i duża dawka szaleństwa. Zadziwiające jest to, że muzycy wytrzymali prawie dwie godziny ostrego „rockowania”. „The End” to świetne pożegnanie z publicznością, zamknięcie pewnej epoki w historii rocka. Teraz pałeczkę przejęli młodsi i oni poniosą pochodnię heavy metalu w przyszłość.

 

 

Płytę 3LP kupisz na voiceshop.pl