Czasy gdy duże wytwórnie wydawały/dystrybuowały przede wszystkim marnej jakości pop już minął. W sprzedaży nośników fizycznych dużą rolę zaczęły odgrywać niszowe do niedawna gatunki oraz wykonawcy. Rock, jazz, tzw. „muzyczne wynalazki” są częścią standardowego portfolio fonograficznych gigantów. I dobrze, dzięki takiej dystrybucji muzyczne nisze mogą dotrzeć do szerszego kręgu odbiorców.

At The Drive-In jest przykładem zespołu, który w czasach świetności, czyli wydania płyty "Relationship Of Command” 2000 rok, był lekceważony przez potentatów fonograficznych. Teraz ma szansę trafić do każdej „sieciówki” na świecie dzięki dystrybucji Warner Music. Grupa to przede wszystkim niesamowici liderzy: wokalista Cedric Bixler-Zavala oraz gitarzysta Omar Alfredo Rodríguez-López. Wyglądają jakby urwali się z zespołu Santany – składu z okolic 1970 roku. Omar jest Portorykańczykiem z pochodzenia, Cedric wychował się w El Paso w Texasie, obydwaj uwielbiają szokować zarówno muzyką, scenicznym zachowaniem i wyglądem. Na pierwszy rzut oka nie pasują do muzyki którą uprawiają – post-hardcore. Na scenie są dosłownie nadaktywni, co w połaczeniu ze specyficznym wyglądem będącej mieszanką stylistyk: „afro” a la lata 70. i studenta z uniwersyteckiego kampusu, daje piorunujący efekt. Ich muzyka jest piekielnie mocna, pokręcona, szalona, ale też niesamowicie inteligentna, surrealistyczna. To być może najbardziej intelektualna twórczość w całym świecie mocnego grania. Hardcore At The Drive-In miesza się z alternatywą i elementami rocka progresywnego. Do tego niesamowity wokal Zavali, który strzela zwariowanymi tekstami niczym z karabinu maszynowego, ale nie przypomina przy tym standardowego wokalisty metal/core. Słuchając go wyczuwa się, że obcujemy z czymś jednorazowym, niepowtarzalnym. Muzyka zespołu może się spodobać słuchaczom, którzy na co dzień nie mają do czynienia z tak agresywnymi dźwiękami. Czysta magia. Polecam też inny ich projekt - bardziej poukładany, progresywny Mars Volta.

 

 

 

Płytę CD kpuisz na voiceshop.pl