Trudno uwierzyć, że ta płyta została wydana kilka dni temu. Brzmi jakby pochodziła z okolic 1984 roku. I nie ma mowy o stylizacji, subtelnych nawiązaniach, „unowocześnianiu starego”, album od A do Z robi wrażenie produkcji sprzed 35 lat, a efekt jest… ŚWIETNY!

Muzycy poszli na całość, postanowili stworzyć potężnie brzmiący, piekielnie przebojowy, staroświecki album. Wyszło im to bardzo naturalnie i efektownie. Ultravox, Simple Minds, New Order, Frankie Goes To Hollywood, wczesny Depeche Mode, Billy Idol, Alphaville, The Cure, a-ha, stare polskie Kombi ;) – takie brzmienia znajdujemy na „Friends”. Potężna produkcja przypomina wspaniałe dokonania słynnego reżysera dźwięku Trevorna Horna. Brzmienie to tylko środek do osiągnięcia celu jakim są dobre piosenki, a tych na nowym dokonaniu White Lies jest wiele - "Take It Out On Me", "Hold Back Your Love", "Don't Want To Feel It All", zrosztą można wymienić wszystkie. Fantastycznie wypada wokalista Harry McVeigh, który nigdy wcześniej nie śpiewał z taką ekspresją, tak zdecydowanie, tak pewnie.

Dwa lata temu Billy Idol wydał doskonały album „Kings & Queens Of The Underground”, którym zachwycił nowe pokolenie. „Friends” to ten sam poziom, rodzaj ekspresji i brzmienia.

Polecam nie tylko fanom lat 80., naprawdę ta płyta Was zaskoczy.

I do tego kontrowersyjny teledysk w stylu Frankie Goes To Hollywood:

Płyty CD/LP kupisz na Voiceshop

Bogusław Zajączkowski