Młodzi wykonawcy mają w dzisiejszych czasach przechlapane. Nie dość, że muszą borykać się z bagażem kilkudziesięcioletniego dorobku muzyki rozrywkowej, co skutecznie uniemożliwia im bycie „pierwszym. „innowacyjnym”, „przełomowym”, to jeszcze muszą konkurować z milionami innych muzyków, którzy umieszczają swoje pliki w sieci. Tradycyjny „przemysł muzyczny” się skończył, telewizja, radio i prasa nie gwarantują, że nawet wybitna płyta trafi do szerszego grona odbiorców. Inwestycja w instrumenty muzyczne, studio nagraniowe i najlepsze lata swojego życia może się nie zwrócić w czasach muzyki za tzw. darmochę. Dlatego podziwiam młodych ludzi, którzy mimo tych przeszkód decydują się na karierę muzyczną.

The Head And The Heart to amerykański zespół alternatywno/new-folkowy. Wydali właśnie trzecią płytę, która trafiła w moje ręce tylko dlatego, że wydał je światowy potentat fonograficzny - Warner Music. Płyta zachwyca: świeżością, melodyką, klimatem, aranżacjami. Nawiązuje do dokonań The Beatles i solowych płyt jego członków, The Byrds, R.E.M., E.L.O., Mumford & Sons, Bruce’a Springsteena, Simona & Garfunkela, Crosby,Stills,Nash & Young i ogólnie muzyki hipisowskiej szóstej dekady XX wieku. Wydaje mi się, że gdyby Paul McCartney wydał taki album krytyka padłaby na kolana, a piosenki stałyby się hitami na całym świecie. Kilka lat temu zachwycaliśmy się grupą Arcade Fire po wydaniu albumu „Funeral”. Ten kanadyjski zespół ostatnio za bardzo przesunął się w kierunku elektroniki, przez co stracił swój główny atut – żywiołowość. Tej nie brakuje The Head And The Heart, ich muzyka aż kipi od emocji. Sama ekspresja nie wystarcza; muzyka grupy jest fantastycznie zaaranżowana – rockowy skład, ale z dodatkiem np. skrzypiec, fortepianu. Linie melodyczne to zupełnie inny rozdział. Naprawdę trudno dzisiaj wymyślić w tej dziedzinie coś oryginalnego, a Głowom to się udaje! Proszę posłuchać: „False Alarm”, „Colors”, „Take A Walk”, „Oh My Dear”, „I Don’t Mind”, "Signs Of Light", wszystkie można określić jako melodyjne petardy.

Bezpretensjonalna ale niebanalna, prosta ale nie prostacka, przebojowa ale bezkompromisowo ambitna, muzyka z „Signs Of Life” porywa, chwyta za serce, aż chce się gdzieś pędzić, działać. Posłuchaj tej płyty a rzeczywistość przynajmniej na moment stanie się bardziej kolorowa. The Head And The Heart = POZYTYWNE EMOCJE. Dla mnie jedna z płyt roku.

Płytę CD kupisz na: Voiceshop

Bogusław Zajączkowski