Legendarny koncert The Beatles z Hollywood Bowl wydany na nowym albumie „The Beatles: Live at the Hollywood Bowl”! Płyta zawiera nagrania zarejestrowane podczas trzech wyprzedanych koncertów jakie obyły się w Hollywood Bowl w Los Angeles w 1964 i 1965r. Wydawnictwo towarzyszy filmowi dokumentalnemu Rona Howarda - „The Beatles: Eight Days A Week - The Touring Years”. Płyta zawiera 24-stronicową książeczkę z esejem Davida Fricke, dziennikarza muzycznego. Okładkę zdobi zdjęcie zrobione w 1964r. przez amerykańskiego tour manager zespołu – Boba Bonisa, przedstawiające Johna, Paula, George’a i Ringo wsiadających do prywatnego samolotu lecącego z Seattle Tacoma Airport do Vancouver na ich pierwszy kanadyjski koncert. Album jest nową wersją wydanej w 1977 roku i od dawna już niedostępnej w sprzedaży, płyty. Utwory wyselekcjonowano z oryginalnych taśm, na których zarejestrowano pierwotnie koncert. Nad jakością brzmienia czuwali producent Giles Martin – syn Georga Martina, a także inżynier dźwięku Sam Okell, dzięki którym materiał został po mistrzowsku zmasterowany i zmiksowany w Abbey Road Studios. Najnowsze wydanie zostało wzbogacone o 4 niepublikowane dotąd nagrania pochodzące z tamtych koncertów. „To, co przede wszystkim słychać to dzika energia 4 chłopaków, grających dla publiczności, która ich uwielbia. Można się poczuć prawie jak na koncercie w Hollywood Bowl u szczytu Beatlemanii”. – mówi o wydawnictwie Giles Martin.

Powyższa, oficjalna notka handlowa fajnie opisuje dwóch bohaterów tego konceru: The Beatles i... publiczność. Zespół był wtedy u szczytu popularności. Ich piosenki podbijały listy przebojów, a muzycy stali się ikonami pop-kultury. Grupa była jeszcze przed okresem eksperymentalnym, dlatego w ich repertuarze dominują dynamiczne, mocne, rock'n'rollowe strzały. Słuchając tego koncertu nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że przez kolejne dekady taka muzyka leżała u podstaw tzw. muzyki alternatywnej. Te melodie, ta prostota, to brzmienie, ta energia, ta witalność, ta młodzieńcza beszczelność jest nieodzowna dla tysięcy następców czwórki z Liverpoolu. Koncert pokazuje The Beatles bez ozdób, tej cudownej, studyjnej produkcji Georga Martina. Słyszymy niedoróbki, fałsze, ale nie mają one żadnego znaczenia, magia ich piosenek jest niezwykła. No i drugi bohater wieczoru - publiczność. Dzisiaj takie histeryczne reakcje są po prostu niemożliwe, nieważne czy chodzi o zespół popowy, metalowy czy rapowy. I to jest cudowne: muzyka i szalony wrzask publiczności tworzą jedyny w sobie, monolit, są ze sobą po prostu nierozerwalne. Płyta zachowała dla potomnych ten niezwykły moment w dziejach ludzkości, kiedy muzycy wzbudzali nieprawdopodobne emocje, naprawdę byli bohaterami, wręcz mesjaszami dla młodych ludzi. Dzisiaj w dobie smartfonów, zdewaluowania całej zachodniej pop-kultury i upadku klasycznego przemysłu muzycznego, takie koncerty słucha się ze łazmi w oczach. Wspaniała płyta.

Płyty CD/LP kupisz na Voiceshop.

Bogusław Zajączkowski