Brytyjski gitarzysta i kompozytor zdobył rozgłos w grupie Genesis. Odszedł od niej w 1977 roku i skupił się na karierze solowej. W przeciwieństwie do swoich byłych kolegów ze słynnej formacji nie podążył w kierunku komercyjnych piosenek, tylko pozostał wierny ambitnym formom. Przez lata wydawał udane albumy, które doceniała zawsze wierna grupa stałych fanów. Najnowsze dokonanie nie podbije list przebojów, ale uraduje miłośników szeroko pojmowanego rocka progresywnego.

Hackett ma swój styl na który składają się wyrafinowane, ale nie przegadane kompozycje, pastelowe, bardzo plastyczne brzmienie, fantastyczne melodie, nawiązania do folkloru i oczywiście to jedyne, niepowtarzalne brzmienie gitary.

Otwierający album „Behind The Smoke” jest patetyczny, krzykliwy, dynamiczny, zdecydowanie rockowy. Mocny wstęp, który mógłby pasować do Porcupine Tree. W tle czai się melodia przywodząca na myśl klimat muzyki z Bliskiego Wschodu. Steve mocno atakuje struny gitary, główny riff odrobinę przypomina „Kashmir” Led Zeppelin. „Martian Sea” jest już bardziej zrelaksowany, jego harmonie wokalne przenoszą nas do lat 60. XX wieku. Jest w nim nawet hinduski klimat i psychodeliczna solówka na końcu. „Fifty Miles From The North Pole” mógłby nagrać Genesis, gitarzysta był w końcu współtwórcą jego stylu. Nie ma mowy o plagiatowaniu, Hackett jak nikt inny ma prawo grać taką muzykę! Utwór wzbogaca dziecięcy chór i POTĘŻNA solówka. „El Nino” wykorzystuje brzmienie orkiestry symfonicznej i wyeksponowanej, mocnej perkusji. Nad nimi unosi się kolejna, fantastyczna opowieść Hacketta snuta przez dźwięki gitary. „Other Side Of The Wall” emanuje spokojem, który jest potrzebny po poprzednich, bardzo dynamicznych kompozycjach. Odrobina folku na granicy z muzyka dawną a w tle coś na kształt melotronu. „Anything But Love” rozpala hiszpańskim temperamentem i brzmieniem flamenco. Potem utwór przeradza się w typowo rockowy czad. „Inca Terra” wnosi klimat charakterystyczny dla Indian z Peru. Proszę zwrócić uwagę na absolutnie wyrafinowaną partię wokalną, której nie powstydziłby się polski, jazzowy Novi Singers. Z amerykańskich Andów lecimy do Irlandii, czyli słuchamy numeru „In Another Day”. Mieszanka celtyckiego folku i rocka wpasowana w styl Hacketta – to działa. Muzyka arabska przewija się w bardzo mrocznym „In The Skeleton Gallery”. „West To East” to zwykły rock ale i on wyróżnia się fajną melodią i wytrawną aranżacją. Płytę zamyka „The Gift”, który byłby ozdobą najlepszej płyty Genesis „Selling England By The Pound” z 1973 roku, co tutaj więcej dodawać…

Nowe płyty rockowych „weteranów” często przynoszą muzykę poprawną, ale pozbawioną świeżości, werwy, młodzieńczej pasji. „The Night Siren” mógłby nagrać młody Steve Hackett, ponieważ w tych piosenkach wyczuwa się ten sam ogień co przed laty. Mocno pozytywne zaskoczenie.

  

 

Płyty CD/LP kupisz na Voiceshop.pl

Bogusław Zajączkowski