Ryan Adams to amerykański songwriter, który zrobił światową karierę, niestety w Polsce jest zupełnie nieznany. Opowiadając o nim, jestem nawet poprawiany przez znawców muzyki, którzy przypominają mi, że niewłaściwie wymawiam imię Ryan zamiast Bryan…;) Nazwisko Adams powoduje, że pierwsze skojarzenia od razu biegną w kierunku pewnego kanadyjskiego rockmana. Ryana urodził się w 1974 roku, przez lata występował z zespołem Whiskeytown, ale na początku XXI wieku pstanowił działać pod własnym nazwiskiem.

Pierwszą płytę jaką nagrał w takiej konfiguracji był “Heartbraker” z 2000 roku. Album okazał się sporym hitem komercyjnym, a jego zawartość muzyczna przeszła do legendy. Ryan to niesamowity naturalny talent: mistrz melodii, kapitalny harmonijkarz, gitarzysta, wokalista i kompozytor. Muzyk czerpie z całego arsenału amerykańskiej muzyki: folku, bluesa, country. Niewątpliwie wzoruje się na takich wykonawcach jak: Bob Dylan, Neil Young, Bruce Springsteen, Warren Zevon, ale też angielskim Fairport Convention z początku ich kariery. Na “Heartbreaker” dominuje gitara akustyczna i harmonijka ustna, aranże dopełnia jednak klasyczny, rockowy skład. Adams wymyśla wiekopomne tematy i melodie, niczym młodziutki Bob Dylan z okolic 1965 roku. “Oh My Sweet Carolina” zaśpiewana w duecie z Emmylou Harris dosłownie zapiera dech w piersiach, “My Winding Wheel” mógłby być ozdobą każdej płyty Erica Claptona, “Amy” swoim wyrafinowaniem i zwiewnością przypomina słynnych Fairport Convention, “Bartering Lines” to najlepszy Neil Young, “Come Pick Me Up” brzmi jakby zgubił się z “Highway 61 Revisited” Boba Dylana, “To Be The One” - Bruce Springsteen byłby dumny z takiej piosenki, “Shakedown on 9th Street” to czyste szaleństwo w stylu legendarnego Bo Diddleya. W jakim celu przywołuję te mityczne nazwiska? Nie po to by pokazać, że Ryan Adams jest epigonem ich twórczości. Młody wtedy artysta tylko nawiązywał do ich dokonań i robił to na absolutnie najwyższym poziomie, czasami wręcz przebijając swoich mistrzów.

Nowa edycja zawiera oprócz oryginalnego dysku dodatki w postaci płyty z ciekawostkami oraz koncert promujący album. Bonusowa płyta CD ma kilka fantastycznych numerów których nie zamieszczono na podstawowym albumie: dynamiczny “War Horse”, rozmarzony “When The Rope Gets Tight”, świetny “Goodbye Honey”, przypominający styl R.E.M. “Petal In A Rainstorm” nasuwają pytanie – dlaczego nie zostały włączone do podstawowej płyty?!

DVD zawiera koncert z Mercury Lounge, który odbył się w 2000 roku. Ryan występuje sam z gitarą akustyczną. Obraz jest fatalny – za ciemny, ale jakość dźwięku bardzo dobra. Adams wykonuje kolejne piosenki PERFEKCYJNIE; śpiewa i gra swobodnie z lekkością i natchnieniem. Kapitalną przeróbkę “Wanderwall” Oasis podał z humorem i dystansem. Koncert idealnie pokazuje jak utalentowanym i elektryzującym muzykiem jest Ryan Adams.

Płyty brzmią wspaniale, powinny zadowolić każdego audiofila, a sama muzyka to już historia muzyki rockowej.

Płyty 2CD/DVD i LP kupisz na Voiceshop.

Bogusław Zajaczkowski