W przeszłości, niemiecka grupa Can, na swojej płycie ‘Tago Mago’ pokazała, że jedyną zasadą w rock'n'rollu jest brak zasad. Zdumiewająca muzyka Pink Floyd w latach siedemdziesiątych pokazała, że architektura może być fajna, a metalowi prekursorzy z Black Sabbath pokazali, że można zrobić wiele, nie mając prawie nic. Teraz Black Mountain pokazuje, że nie trzeba obawiać się przeszłości, by odważnie wkraczać w przyszłość, definiując przy tym, czym powinien być klasyczny rock w nowym tysiącleciu. Taki jest ‘IV’. Arogancki, ambitny album stworzony przez muzyków będących w szczytowej formie.


„Chcieliśmy dla zabawy zatytułować tę płytę ‘Our Strongest Material To Date’ (‘Nasz najmocniejszy materiał do tej pory’)” – żartuje Jeremy Schmidt i dodaje: „na płycie znalazły się nasze stare utwory, których wcześniej nie potrafiliśmy dobrze zrobić. Znalazły się tu wszystkie elementy, które złożyły się na jedną miniaturową epopeję.” Najważniejszym z tych elementów jest charakterystyczny i zapierający dech w piersi głos Amber Webber, niezależnie, czy prezentuje międzygalaktyczne boogie ‘Florian Saucer Attack’, pięknie zorkiestrowaną balladę ‘Line Them All Up’, chóralny ‘Space To Bakersfield’, czy finał w postaci psychodelicznie-soulowego ‘Maggot Brain’. „Chcieliśmy mieć prawdziwy chór, ale skończyło się na tym, że sama zaśpiewałam wszystkie partie. To jest chór złożony ze mnie. Nigdy wcześniej nie pisałam i nie aranżowałam takich rzeczy.”


Stephen McBean, Jeremy Schmidt, Amber Webber i Joshua Wells połączyli w studiu siły z duchowo zestrojonym basistą i dostarczycielem riffów Arjanem Mirandą (z S.T.R.E.E.T.S, Children i The Family Band), którego korzenie, serce i dusza są związane tym samym gruntem i cementem, z którego zrodziło się Black Mountain. Płyta powstała w bliskiej współpracy z producentem Randallem Dunnem (Sunn O))), Wolves In The Throne Room, Marissa Nadler) w jego zaufanej placówce Avast! w Seattle. Wydawcą ‘IV’ jest Jagjaguwar.


„Jest w tym charakter” – mówi gitarzysta i wokalista Stephen McBean. „Jest też trochę historii: północno-zachodni punk, grunge i generalnie dziwne rzeczy, a wszystko zmiksowane na tej samej konsolecie Trident, której używał Alice Cooper nagrywając płytę ‘Billion Dollar Babies’.”
W takich utworach jak ‘Cemetery Breeding’ słychać mistycyzm i dramaturgię, którą perkusista, realizator i czasami pianista Joshua Wells określa jako: „emocjonalne, mroczne piosenki pop, sięgające do mojej młodzieńczej wrażliwości.” Eklektyczny gust i wielozadaniowość Wellsa sprawiają, że rytmiczna paleta Black Mountain jest bardzo szeroka.


Warto zwrócić uwagę na harmonie Amber i Stephena, które splatają się niemal telepatycznie w takich utworach jak ‘Defector’, czy ‘Constellations’, podbudowane pulsem syntezatora i zdublowane riffem. Oprócz daru tworzenia melodii odmiennych od innych zespołów rockowych, w muzyce Black Mountain słychać echa bezkresnych możliwości internetowej ery. Nie brak tu brzmieniowych hołdów dla artystów słyszanych w prawdziwym świecie – od Black Sabbath, AC/DC po Amon Düül, od Heart po Hawkwind, od King Crimson, Pink Floyd po Kraftwerk – które jednak łączą się na ‘IV’ w jedną całość, niczym internetowa sieć.

Oficjalna notka handlowa zespołu - nic dodać nic ująć...

Płytę kupisz na: VOICESHOP

Bogusław Zajączkowski