W rozkładówce digipacka nowej płyty Papryczek widnieje zdjęcie zespołu, które wygląda jakby panowie wrócili właśnie ze święta Holi, czyli hinduistycznego obrzędu zwiastującego nadejście wiosny. Kojarzone jest ono z kolorowymi proszkami do obsypywania ludzi. Fotka pokazuje radość, zabawę i ciała muzyków pokryte bajecznymi kolorami, czyli przywołuje same pozytywne skojarzenia. A ktoś jeszcze pamięta wkładkę do płyty „Blood Sugar Sex Magic” wydanej w 1991 roku? Tam artyści eksponowali swoje ciała, tyle, że pokryte…tatuażami! Nie zapominajmy, że były to czasy gdy taka forma ozdób należała do ekstrawagancji, albo po prostu kojarzyła się jeszcze z kulturą więzienną. Zawartość książeczek tych dwóch płyt pokazuje jak niezwykłą drogę przebył zespół przez ostatnie 25 lat swojej działalności. Ćwierć wieku temu stał na czele rewolucji w muzyce rockowej, która wyniosła na wyżyny sławy zespoły alternatywne, obecnie jest to podstawowa grupa z tzw. mainstreamu. I bynajmniej nie czynię im za to zarzutu, po prostu tak potoczyły się losy formacji.

 

Producentem płyty, zastępując na tym stanowisku legendarnego Ricka Rubina, został Danger Mouse. Ma on w swoim dorobku współpracę z Gorillaz, Black Keys, U2, Beckiem. Rubin zdecydowanie ciągnął zespół w stronę rocka z elementami funky, natomiast Danger nadał muzyce Red Hot Chilli Peppers popowo/soulową podstawę z dodatkiem rocka. Jest to zdecydowanie najbardziej wygładzona płyta w dorobku grupy. Gitary są mocno schowane z tyłu, brzmienie wygładzone, ostre funkowo/rockowe riffy prawie nieobecne. Aranżacje wzbogacono o kwartet smyczkowy, melotron, syntezatory i organy, a Anthony’go Kiedisa wspiera damsko/męski wokalny chór. Płyta brzmi jak podrasowany, unowocześniony soul, a momentami disco z lat 70. w którym liczy się bogaty aranż i fajne melodie, ale kuleje ekspresja, naturalność i spontaniczność. Otwierający zestaw „The Geatway” ma fajny groove ale jest on mocno przygnieciony nadmiernie rozbudowanymi dodatkami wokalnymi i ingerencją produkcyjną. Jednak piosenka zostaje w głowie, to potencjalny hit w rozgłośniach radiowych. Drugi numer "Dark Necessities" zbudowany został na fajnym, basowym motywie Flea ale potem rozmiękczają go studyjne efekty, fortepian, nakładki wokalne. Taki schemat powtarza się jeszcze w kilku innych piosenkach.

Należy pochwalić zespół, że mimo 35 lat na rynku muzycznym wciąż stara się rozwijać, zaskakiwać słuchaczy oraz za łatwość tworzenia przebojowych piosenek, które świetnie poradzą sobie na listach przebojów podnosząc ich artystyczną wartość. Jednak przy dopasowywaniu się do zmieniającego rynku muzycznego można zatracić swój muzyczny fundament czyli styl. The Rolling Stones przetrwali tyle lat ponieważ wypracowali charakterystyczne brzmienie, które z biegiem lat tylko modyfikowali by pasowało do modnych trendów, zostając przy trwałym fundamencie w postaci bluesa, rock’n’rolla i country. Życzę Red Hot Chili Peppers by podążyli śladami swoich starszych kolegów z branży i jeszcze przez lata nagrywali płyty gdzie podstawą jest rock i funk, a modne dodatki niech będą tylko przystawkami, a nie podstawowym daniem.

 

 

 

Płytę kupisz na: VOICESHOP.PL

 

Bogusław Zajączkowski