Adam „Nergal” Darski, lider blackmetalowego Behemoth w wywiadach zawsze zdradzał zainteresowanie bardzo różnymi gatunkami rocka, zdecydowanie odmiennymi od muzyki, którą na co dzień wykonywał ze swoim macierzystym zespołem. W końcu zdecydował się na radykalny ruch – wydał album który ma niewiele wspólnego z piekielnym metalem, ale jest równie mroczny i ponury. W tym ambitnym przedsięwzięciu pomógł mu weteran polskich scen John Porter, dla którego akurat taki rodzaj muzyki nie jest czymś nowym.

Duet złożony z młodości i doświadczenia sprawdził się idealnie. Darskiemu zamarzył się klimat wyjęty z płyt Nicka Cave’a, Johnny’ego Cash’a, Toma Waitsa, Marka Lanegana, starego bluesa i mrocznego country. Na świecie powstało sporo płyt z takim repertuarem, ale w Polsce to zupełna nowinka. Ewidentnie wyczuwa się, że muzykę stworzyli ludzie doświadczeni losem, pełni pasji i żaru, naturszczycy. Produkcja jest odpowiednio surowa i brudna, nie ma mowy o plastikowym i sztucznym brzmieniu. Album rozpiera niesamowita energia i epicki rozmach.
Pierwszy numer „My Church Is Black” może przyprawić o ciarki. Niesamowity riff odrobinę przypominający „Personal Jesus” Depeche Mode, kapitalna harmonijka ustna i ten przewrotny tekst, który opowiada o człowieku, który stracił wiarę i przeszedł na „ciemną stronę mocy”. „Nightride” opisuje losy „desperado” podróżującego przez ciemną noc w poszukiwaniu odkupienia. „On The Road” – kapitalny rhythm’n’blues w stylu Bo Diddleya, ale okraszony gitarami wziętymi z rocka alternatywnego. „Cross My Heart And Hope To Die” to przede wszystkim zmęczone głosy Nergala i Portera, którzy snują kolejną „piekielną” wizję człowieka rzucającego wyzwanie Bogu. Kompozycję wzbogaca dziecięcy chór. Numer szczególnie powinien spodobać się fanom Nicka Cave’a i jego płyty „Murder Ballads”. I tak toczy się ta płyta, która dotyka najmroczniejszych instynktów i zakamarków duszy. Zamknięcie albumu przypadło utworowi „Cyrulic Jack”. Potężna, wręcz apokaliptyczna piosenka z mocnymi, zdecydowanymi wokalami, świetnie podsumowuje ten bardzo udany album.

Po raz kolejny okazało się, że blues i country nie są martwymi gatunkami, czasami wystarczy je tylko połączyć z muzyką rockową by na nowo zakwitły. Jednak muszą to zrobić muzycy z otwartą głową i obdarzeni charyzmą. Nergal i John Porter niewątpliwie do takich należą, dlatego udało się im stworzyć coś zupełnie wyjątkowego. 

 

 

Płyty CD/LP kupisz na voiceshop.pl