The Lumineers to amerykański zespół folk-rockowy założony przez Wesleya Schultza i Jeremiah’a Fraites’a. W 2010 roku dołączyła do nich Neyla Pekarek, a od 2012 roku do składu dokoptowano Steltha Unvanga i Bena Wahamakiego. Debiutancka płyta „The Lumineers” wyszła 3 kwietnia 2012 roku i zdobyła wielką popularność. Pomógł w tym hit „Ho Hey”, który sprzedał się w liczbie 600 tys. egzemplarzy, sama płyta rozeszła się w liczbie 3 mln! Wszystkiego tego dokonał zespół, którego członkowie wyglądają jak każdy zwykły człowiek mijany na ulicy. Ich muzyka też jest „zwyczajna” – prosty folk rock, który można wrzucić do modnego od kilku lat nurtu: new folk.

Prostota, minimalizm to klucz do zrozumienia muzyki The Lumineers. Bardzo rzadko zdarza się taki przypadek jak oni. W piosenkach stosują zasadę – jak najmniej dźwięków, które mają dać jak największy efekt. Tak było na pierwszej płycie i tak jest na „Kleopatrze”. Trochę bałem się, że zespół nie udźwignie sukcesu pierwszej płyty, że ulotni się ten ich genialny klimat. Bezpodstawnie.

Cztery lata, jakie minęły od wydania debiutu scementowały grupę – stała się jeszcze bardziej świadoma swojego niepowtarzalnego stylu, który można opisać określeniami: folk, Americana, alternatywne country, country-folk, alternatywa, indie. Nie oddają one jednak do końca tego, co tworzy ten zespół. Ich głównym atutem jest melodia. To jak konstruuje swoje linie melodyczne Wesley Schultz zahacza o geniusz. Ostatni raz coś takiego można było znaleźć na płytach Simona &  Garfunkela, czyli prawie 50 lat temu! Grupa stara się by każda piosenka brzmiała eterycznie, przestrzennie, a zarazem niezwykle dobitnie. Nie znajdziemy tutaj zagęszczonych gitar, walącej perkusji, przesterowanego basu. Jest za to doskonała harmonia wiolonczeli, mandoliny, gitar, akordeonu, fortepianu, poddanych studyjnej obróbce, która stworzyła przestrzenne brzmienie.

Nie ma co filozofować, trzeba raz po raz słuchać tych pięknych dźwięków. Tym którzy jeszcze nie znają The Lumineers – polecam kupienie całej dyskografii – czyli dwóch płyt. Odbiorcy w USA od razu poznali się na „Kleopatrze”, płyta wskoczyła na pierwsze miejsce listy sprzedaży Billboardu w dniu swojego debiutu, deklasując popowe gwiazdki, herosów hip-hopu i rocka. I dobrze, takie zaskoczenia są potrzebne branży muzycznej. Rewelacyjna płyta.

 

 

 

Płytę kupisz na:  VOICESHOP.PL

 

Bogusław Zajączkowski