Kilkanaście postów niżej opisywałem jego najnowszą płytę „You Want It Darker”. Recenzję zakończyłem zdaniami:
"Cohen starzeje się wspaniale, nagrywa niezwykłe, wzruszające i piękne płyty. Mam nadzieję, że to nie jest pożegnanie." Niestety album stał się swoistym testamentem, zamknięciem życia. Poeta, który przypadkowo został muzykiem, GŁOS kilku pokoleń, Mistrz melancholii i melodii nie żyje.
Podobno nie ma ludzi niezastąpionych. Przy Cohenie takie stwierdzenia wypadają żałośnie.
Spoczywaj w pokoju.

Bogusław Zajączkowski