Mroczna i dostojna – takie nasuwają się pierwsze skojarzenia przy słuchaniu najnowszej płyty Cohena. Miesiąc temu Mistrz skończył 82 lata, które niewątpliwie wpływają na zawartość muzyczną „You Want It Darker”. Muzyk już prawie nie śpiewa, tylko interpretuje teksty melorecytując kolejne wersy. Zniszczony, ciemny i głęboki głos Cohena robi nieprawdopodobne wrażenie. Słychać w nim życiową mądrość, doświadczenie, bagaż przeżytych lat. Produkcją płyty zajął się syn Cohena – Adam, który zadbał by wokal ojca był maksymalnie wyeksponowany. W takiej twórczości nie ma mowy o sztuczności, udawaniu, kreacji, emocje dosłownie wyłożone są na dłoni. Oszczędny podkład instrumentalny ma za zadanie jedynie podkreślać dominujący, zawiesisty wokal. Pierwszy numer „You Want It Darker” mógłby znaleźć się na płycie Nicke’a Cave’a. Nieśpieszne tempo, kapitalny chór wnoszący słowiański klimat, prosta perkusja, organy i syntezator. Taki utwór chciałby mieć w swoim repertuarze każdy, współczesny song-writer. Kolejne piosenki to perełki które na pewno nie są radiowymi hitami, tylko artystycznymi wyznaniami wiekowego muzyka. Kolejny raz okazało się, że prostota jest najdoskonalszym środkiem artystycznym, a wokalne ograniczenia atutem. Dominującą na płycie melancholię podsyca dyskretne nawiązanie do folkloru żydowsko-rosyjskiego, np. w piosenkach „Travelling Light”, „It Seemed The Better Way”, „Steer Your Way” z dominującami partiami instrumentów smyczkowych.

Muzyk zatacza koło i wraca muzycznie do swoich korzeni; jego przodkowie pochodzili ze wschodniej Europy.

Cohen starzeje się wspaniale, nagrywa niezwykłe, wzruszające i piękne płyty. Mam nadzieję, że to nie jest pożegnanie.

Płytę CD kupisz na: Voiceshop.

Bogusław Zajączkowski