Koniec roku to czas w którym jesteśmy zasypywani wydawnictwami związanymi z okresem Bożego Narodzenia. Większość z nich nie owijając w bawełnę to straszna, przesłodzona tandeta. Kurt Elling ze swoim wydawnictwem leży na przeciwnym biegunie. Wokalista od ponad 20 lat zachwyca wspaniałym głosem i maestrią swoich albumów, stojąc na szczycie światowej, jazzowej wokalistyki. Kurt to lider zespołów, aranżer idealnie dobierający repertuar, znający od podszewki historię jazzu. Jego głos jest dźwięczny jak dzwon Zygmunta, giętki jak kręgosłup kota i ma niesamowicie oryginalną barwę, którą nie można pomylić z jakimkolwiek innym wykonawcą. Na dodatek w tych swoich garniturach prezentuje się lepiej nawet od młodego Franka Sinatry.

Boże Narodzenie to tylko pretekst dla wydania, kolejnej, fantastycznej płyty przez Ellinga. „The Beautiful Day” może swobodnie funkcjonować bez kontekstu świątecznego. Sztukę improwizowaną tworzą tutaj takie instrumenty jak: gitara elektryczna i akustyczna, bass, fortepian, elektryczne keybordy, hammond, wiolonczela, trąbka, saksofon sopranowy i instrumenty perkusyjne. Miłośnicy gitary powinni szczególnie zwrócić uwagę na Johna McLeana, który gra po prostu wspaniale, na dodatek świetnie aranżuje. Muzyka improwizowana, ale pięknie wyciszona, dająca ukojenie i wytchnienie. Najlepszym przykładem na pomysłowość albumu jest „The Snow Is Deep On The Ground/Snowfall”, który trwa 6:35 min. Wyrafinowane, skomplikowane partie wokalne poprzetykane czujnymi partiami gitar i kontrabasu ze świetną grą perkusisty w tle. Ta płyta nawet po zakończeniu Bożego Narodzenia nie raz zagości w moim odtwarzaczu. Polecam ją gorąco.

Płytę CD kupisz na Voiceshop.

Bogusław Zajączkowski