Kariera tego artysty przebiega jakby dwutorowo. Wokalista nagrywa dla legendarnej wytwórni Blue Note i może uchodzić za wzorcowy przykład jazzmana. Jednak druga twarz Jose Jamesa to nowoczesna muzyka rozrywkowa leżąca na pograniczu R&B, neo soulu i rocka autorskiego. Nowa płyta przynosi właśnie repertuar bardziej komercyjny, ale nie mniej ekscytujący niż jego stricte jazzowe dokonania.

Nawet dla nieustającego w poszukiwaniach artysty, jakim niewątpliwie jest James, nowy krążek to coś zupełnie nowego. Połączenie R&B, nastrojowego soulu, elektronicznego popu, trapowych bitów, z domieszką afro-folku, gospel oraz funku, to iście wybuchowa mieszanka, która zaskoczy fanów wokalisty. Krążek ma w sobie coś magnetycznego, muzyka kipi energią, a James jest w doskonałej formie wokalnej. Artysta otwarcie przyznaje, że od jakiegoś czasu nosił się z zamiarem porzucenia przypisanej mu roli muzyka jazzowego. Chęć tą uzasadnia „potrzebą dotarcia do ludzi". Jak mówi sam James: „Chcę, żeby ludzie tańczyli do mojej muzyki. Mógłbym nagrywać jazzowe albumy do końca swoich dni, ale prawda jest taka, że pragnę dotrzeć do jak największej widowni. Uwielbiam Jamiego xx tak samo jak Milesa Davisa!

Polecam tę płytę i inne dokonania artysty. Tak nastrojowej i zmysłowej muzyki świetnie słucha się, szczególnie wieczorową porą. Poniesie Was smutny i odrobinę "mechanicznie" odrealniony głos Jose Jamesa.

Płytę CD kupisz na Voiceshop.

Bogusław Zajączkowski