W ostatnim czasie mocno uaktywnił się ten legendarny muzyk. Po latach zastoju, artystycznej niemocy, wydał w krótkim okresie dwie płyty. Jesienią ubiegłego roku wyszła „Electronica 1 – Time Machine”, teraz dostajemy drugą część dyptyku w postaci „Heart Of Noise”. Jarre odcisnął swoje piętno na historii muzyki rozrywkowej, przemyśle płytowym i organizacji koncertów. Jego płyta „Oxygene” z 1976 roku, zawierająca instrumentalną muzykę elektroniczną zdobyła nieoczekiwanie wielką popularność, walnie przyczyniając się do upowszechnienia tego rodzaju twórczości. Do tej pory nurt elektroniczny był kojarzony z niszową awangardą, a nie listami przebojów. Jarre to zmienił, wypromował pewne brzmienia i instrumenty, sposób myślenia o tworzeniu i przedstawianiu muzyki na koncertach. Kolejne płyty ugruntowały jego pozycję na rynku muzycznym. Artysta do początku lat 90. wydawał same udane, często wybitne płyty: „Equinoxe” 1976, „Magnetic Fields” 1981, „Zoolook” 1984, „Randez-Vouz” 1986, „Revolution” 1988, „Waiting For Cousteau” 1990, „Chronologie” 1993. Potem coś się zacięło, muzyk zaczął powtarzać swoje pomysły – płyta „Oxygene 7-13” 1997 lub popadł w zbyt taneczną, popową, schematyczną muzykę – „Metamorphoses” 2000, „Teo & Tea” 2007. Znany z niezwykle plastycznych, epickich, „kosmicznie brzmiących” kompozycji w stylu „Oxygene”, raził banalnością produkcji na płytach wydawanych po 1993 roku. Ironia polegała na tym, że sam inspirował się modnymi nurtami electro, naginając do nich swój styl, a przecież wszyscy młodzi muzycy byli jego dłużnikami! Po wydaniu płyty „Teo & Tea” z 2007 roku milczał przez osiem lat. W ubiegłym roku otrzymaliśmy płytę „Electronica 1”. Jest ona swoistym kompromisem między „starym” Jarrem, a jego nowszymi dokonaniami. Mistrz elektronicznych dźwięków zaprosił do współpracy znanych muzyków z kręgu szeroko pojmowanej muzyki elektronicznej (M83, Vince Clarke, Moby, Tangerine Dream, Armin van Buuren, Air, Massive Attack) oraz takich, których twórczość nie ma nic wspólnego z tym gatunkiem (Pete Townshend z The Who, Lang Lang). Powstała udana mieszanka różnych rodzajów muzyki elektronicznej; od rozbudowanych, swobodnych, ambientowych tematów po taneczne, typowo rozrywkowe, szybkie techno.  Bardzo fajnym pomysłem, szczególnie dla oddanych fanów, było sprytne wmiksowanie w całość płyty przerobionych fragmentów wybranych ze starych albumów Jarre'a.

 

Nowa płyta jest po prostu kontynuacją jedynki. Zaproszeni goście to m.in.: Pet Shop Boys, Julia Holter, Primal Scream, Gary Numan, Hans Zimmer, Peaches, The Orb, Yello, Cyndi Lauper. Jarre komponując nowy materiał na pierwszą i drugą część Electroniki postanowił wybrać się muzyczną podróż przez wszystkie style electro, które dominowały w ostatnich kilkudziesięciu latach. Zaczyna się od trzęsienia ziemi czyli dwuczęściowego „The Heart Of Noise”, który mógłby znaleźć się na płycie „Equinox”. Tajemnicze, ambientowe, przestrzenne brzmienie, kolejne elektronicznie elementy płynnie przechodzące w nowe tematy, charakterystyczne „syki” i „szumy”. Po prostu najlepszy Jarre z czasów gdy zdobył publiczność na całym świecie i zachwycił krytyków.

 

„Brick England” to hybryda Jarre'a z Pet Shop Boys, pojawia się w nim charakterystyczny, taneczny beat i wokal. „These Creatures” nagrany z Julią Holter byłby ozdobą każdej współczesnej płyty alternatywnej. Ta piosenka pokazuje, że wpływ Jarre'a na muzykę jest gigantyczny. Największe zaskoczenie to „As One”, w którym dostajemy cytat z kultowego numeru „Come Together” Primal Scream, nic dziwnego, ta formacja gościnnie występuje właśnie w tym utworze. Przesadnie taneczny rytm i oszalałe tempo nawet nie przeszkadzają, tego motywu nie da się zepsuć…, ale by dotknąć muzycznego absolutu należy wrócić do oryginału, czyli płyty „Screamadelica”. „Here For You” to klimaty nowofalowe, ten zimny rytm i odhumanizowany śpiew Gary'ego Numana.

 

Powrót do klasycznego Jarre'a to „Electres” nagrana we współpracy z Hansem Zimmerem. W tym numerze są cudowne nawiązania do „Oxygene”, plus coś z muzyki filmowej, charakterystycznej dla dokonań Zimmera, szkoda, że to tylko 4 minuty. W „Exit” Jeana wspiera wokalnie niejaki Edward Snowden. Zastanawiałem się przez moment co to za artysta i jaki styl reprezentuje;), dopóki nie oświeciło mnie, że to ten pan od afery „wikileaks”. Niepokojący numer, trochę przypominający utwory z „Revolution” plus mówiący Snowden. „What You Want” z Peaches łączy w sobie klimat „Zoolook” z elementami alternatywnego hip-hopu. Najbardziej napaliłem się na utwór „Switch On Leon” z grupą The Orb – chyba najwybitniejszym przedstawicielem obecnej sceny electro na świecie. I nie zawiodłem się, niesamowicie świeży, niepokojący, wielowarstwowy numer z cytatami  z „Randez Vouz” w tle. Żartobliwy, zrobiony z poczuciem humoru i dystansu „Why This, Why That And Why” musiał być utrzymany dokładnie w takim klimacie, ponieważ gościnnie wystąpiła w nim grupa Yello. A co robi Cyndi Lauper na tej płycie? Śpiewa w „Swipe To The Right”, troszeczkę jednak zbyt popowej i „zwykłej” piosence jak na taką płytę. „Walking The Mile” stworzony we współpracy z Christophem wciąga niepokojącą atmosferą i awangardowymi rozwiązaniami. Całość płyty wieńczy powrót do początkowego tematu „The Heart Of Noise (The Orgin)”. Obydwie płyty „Electronica” są bardzo udane. Jednak marzy mi się by Jarre uwierzył w siebie, zaszył się w domowym studio, nie zapraszał żadnych gości i nagrał coś w stylu „Oxygene” albo „Randez Vouz”. Może w przyszłości tak będzie…

 

 

 

Płytę kupisz na: VOICESHOP.PL

 

 

Bogusław Zajączkowski