Lata 60. XX wieku były w muzyce rockowej niezapisaną księgą. Pionierzy mieli pole do popisu, eksplorując niezbadane obszary rockowej sztuki. Poszczególne gatunki dopiero się krystalizowały a wykonawców mogła ograniczać tylko wyobraźnia (a nie strach przed plagiatem). W 1966 roku w Kalifornii powstała grupa Iron Butterfly. Nazwa idealnie oddawała charakter muzyki którą chciał wykonywać ten zespół; miała być ciężka a zarazem lekka i melodyjna, pomysłowa i niesamowicie kolorowa. Debiut „Heavy” z wiosny 1968 roku był frapującym otwarciem ich kariery. Zawierał psychodeliczne, zwarte utwory bogato opracowane na gitary i instrumenty klawiszowe. Po kilku miesiącach grupa wydała arcydzieło „In-A-Gadda-Da-Vida”, które stało się legendą.

Album nagrał skład: Doug Ingle – vocals, keyboards, Ron Bushy – drums, Lee Dorman – bass, vocals, Erick Brann – guitars, vocals. Liderem był śpiewający klawiszowiec Doug Ingle. Dysponował niesamowitym, demonicznym barytonem, który zdecydowanie wyróżniał go na hippisowskiej scenie. Zespół pochodził z Kaliforni, ale nie pasował do innych grup z Zachodniego Wybrzeża. Iron Butterfly grał muzykę cięższą, mroczniejszą i bardziej skomplikowaną od swoich kolegów. Uciekał od schematów bluesa i folku, nadając swoim kompozycjom aurę tajemniczości. W dokonaniach Iron Butterfly można znaleźć zalążki hard rocka i rocka progresywnego, to jedna z tych formacji, która prosty rock wyniosła na wyższy poziom sztuki.

Pierwsza strona albumu zawiera pięć, krótszych piosenek: „Most Anything You Want”, „Flowers And Beads”, „My Mirage”, „Termination”, „Are You Happy”. Wszystkie są udane, wszystkie intrygują, ale i tak czeka się na TEN NUMER: „IN-A-GADDA-DA-VIDA”. Plemienny, mroczny, transowy, oparty na charakterystycznym, hardrockowym riffie w części środkowej urozmaicony improwizacjami z wyróżniającą się partią perkusji. Utwór stał się hitem i przeszedł do legendy, stając się pop-kulturowym idiomem. Niestety Iron Butterfly nie potrafił dostosować się do nowych czasów w których pojawiły się w pełni rozwinięte formacje hard rockowe i progresywne, ewidentnie wzorujące się na ich dokonaniach. W początkach lat 70. grupa zniknęła z rynku. Pozostały po niej cztery studyjne albumy i prawdopodobnie najdłuższy, 17-to minutowy przebój w historii muzyki rockowej. Teraz można tę muzykę podziwiać w jej naturalnym środowisku czyli na płycie LP.

Płytę kupisz na Voiceshop.

Bogusław Zajączkowski