Zasług tego artysty dla światowej muzyki nie można przecenić. Bez niego inaczej potoczyłyby się kariery: Roxy Music, Talking Heads, Davida Bowie, Davida Byrne’a, U2, bez niego nie byłoby muzyki ambient. W 1975 Eno uległ wypadkowi samochodowemu, przez co spędził długi czas w szpitalach. Słuchał wtedy nastrojowej, kojącej muzyki, m.in. kompozycje Erica Satie. Postanowił tworzyć w tym samym duchu, a dla swojej nowatorskiej muzyki wymyślił termin – ambient music. Ten przełomowy nurt wniósł do szeroko pojmowanego rocka pojęcia: minimalizmu, repetytacji, muzycznego tła, statyczności. Ambient to powtarzające się, monotonne dźwięki które mają za zadanie wypełniać przestrzeń i z pozoru nie absorbować uwagi słuchacza. To muzyka przepływająca „obok”, neutralna, ale zarazem mocno wpływająca na odbiorcę, przy czym ten jest nawet tego nieświadomy.

„Reflection” to prawdopodobnie najbardziej przekonujący album Mistrza od ponad 30. lat. Zawiera jeden, rozbudowany utwór. Najważniejsze w tej formie muzyki jest znalezienie odpowiedniego, podstawowego dźwięku, wokół którego buduje się całą kompozycję. Brian Eno odnajduje go bez najmniejszego problemu. Kompozytor przekształca potem bazowy temat w kolejnych odsłonach utworu. W ten sposób na pozór monotonna muzyka olśniewa mnogością dźwięków. Utwory Eno brzmią jakby pochodziły z odrealnionego świata: kosmosu bądź morskiej głębiny. Nie jest to zwykła muzyka elektroniczna, filmowa czy rock progresywny, ambient jest absolutnie niepowtarzalnym zjawiskiem. Najwspanialej takiej formy słucha się w nocy, gdy dźwięki z otoczenia wyciszają się, ustępując w ten sposób delikatnej sztuce Eno. Muzyka sączy się z głośników, nie zwracamy na nią uwagę, ale po jej zakończeniu zapada nieznośna cisza, która podpowiada: „słuchaczu miałeś do czynienia z czymś pięknym”… i włączamy płytę jeszcze raz.

„Reflection” został stworzony przy użyciu dzisiejszych technologii, dlatego różni się brzmieniowo od swoich wielkich poprzedniczek w rodzaju „Ambient: Music For Airports” z 1978 roku. Nowe dokonanie Eno dosłownie przytłacza brzmieniem. Dla takich płyt warto mieć w domu potężny zestaw hi-fi. Posiadacze tych urządzeń mogą uczestniczyć w czymś niezwykłym, wystarczy tylko podgłośnić sprzęt, ale UWAGA NIE ODPOWIADAM ZA SKUTKI…

Płyty CD/LP kupisz na Voiceshop.

Bogusław Zajączkowski