Formuła klasycznego jazzowego trio: fortepian, kontrabas, perkusja całkowicie wyczerpała swoje możliwości? Co jeszcze w takim zgranym układzie można zdziałać, czym zaskoczyć słuchaczy? Brad Mehldau wraz z kolegami: Larry Grenadier – bass i Jeff Ballard – perkusja, na nowej płycie pokazują, że dokładnie taki, klasyczny skład ma niewyczerpalne możliwości. Tytuł albumu „Blues And Ballads”, wyznacza drogę po której muzycy podążają ani na chwilę nie schodząc z głównego szlaku. Na płycie nie znajdziemy zwariowanych rozwiązań formalnych, nowoczesnych sonorystycznych brzmień, szalonej improwizacji prowadzonej w dzikim tempie. Dostajemy za to elegancję, zamglone, „blue” dźwięki zagrane z niesamowitym wyczuciem. Muzycy doskonale się rozumieją i uzupełniają przy czym fortepian Brada Mehldau’a jest zdecydowanie wyeksponowany, dominuje nad pozostałymi instrumentami. Najwspanialszy moment płyty to improwizacja na bazie piosenki „And I Love Her” The Beatles. To wykonanie po raz kolejny udowadnia jak genialną muzykę tworzyła liverpoolska czwórka. Brad Mehldau Trio zrobiło z tego utworu ponad dziewięć minut wspaniałej zabawy dźwiękiem. Chwilami wydaje nam się, że przerobioną piosenką nie jest standard muzyki rozrywkowej, tylko któraś z miniatur powiedzmy Bacha. Podobny w klimacie jest zamykający płytę „My Valentine” Paula McCartneya. Omdlewające, wolne tempo, perkusyjne miotełki, popis basisty, całkowite wyciszenia i partia solo Brada. Jego styl w prostej linii nawiązuje do legendarnego pianisty Billa Evansa. Mehldau nie odkrywa nowych lądów, po prostu jak jego wielki poprzednik gra piękną muzykę. Tylko tyle? Tak i to w zupełności wystarczy bo ostatecznie za 200, 300 lat nikt nie będzie pamiętał kto był pierwszy w muzycznych zmaganiach i innowacjach. Wtedy liczyć się będzie tylko czy dźwięki są piękne, te grane przez Brad Mehldau Trio są i to jeszcze jak!

 

 

 

Płytę kupisz na: VOICESHOP.PL

 

 Bogusław Zajączkowski