Nie ukrywam, że oczekiwałem tego albumu od dłuższego czasu w niesamowitym napięciu. Spowodowały to dwie pierwsze płyty artysty: „For Emma, Forever Ego” (2007), oraz „Bon Iver” (2011), które uważam za arcydzieła współczesnej muzyki rockowej. Bon Iver, a właściwie Justin Vernon czerpie z muzyki folkowej, ale przenosi ją w nowoczesne, stratosferyczne electro. Pierwsza płyta była jeszcze mocno akustyczna, druga zdecydowanie elektroniczna, zaś najnowsza to już dzieło totalne, nieopisywalne.

Bon Iver zaskakuje, wręcz szokuje. Kompozycje są mocno pogmatwane, głos Vernona przesterowany, zniekształcony różnymi efektami. Już nazwy piosenek robią dziwne wrażenie, przykłady: „10 d E A T h b R E a s T ⚄ ⚄”, „____45_____”, „715 - CR∑∑KS”. Ewidentnie widać, że Artysta poszedł na całego, kompletnie nie przejmuje się tym, że może odstraszyć od siebie słuchaczy, których uwiódł piosenkami w stylu „For Emma, Forever Ago”. Robi po prostu sztukę - muzykę która ma folkową melodykę i melancholię, ale ubrana jest w niezwykle nowoczesne, często abstrakcyjne, awangardowe aranżacje. Ten człowiek popycha do przodu rocka, pokazuje, że jest jeszcze wiele do odkrycia, że naprawdę można być oryginalnym. By opisać to co się dzieje na płycie posłużę się dziwnym przykładem. Ostatnio bardzo popularni stali się kucharze, najlepsi z nich oferują swojsko brzmiące dania np.: mielony, schabowy, gołąbki itd. Ostateczna potrawa w niczym jednak nie przypomina domowego obiadu. Mistrzowie gotowania dokonują tzw. dekonstrukcji klasycznego jedzenia, by uzyskać coś zupełnie nowatorskiego, ale złożonego ze znanych elementów. Dokładnie taka jest nowa muzyka Bon Ivera. Dosłownie jakby rozłożył dźwięki na atomy, a potem złożył z nich na nowo dziwaczne kompozycje.

Podziwiam odwagę Mistrza, jego wizjonerstwo. Muzyka naprawdę się nie skończyła, posłuchajcie koniecznie tej płyty, jest NIEZWYKŁA!

Płyty CD/LP kupisz na: Voiceshop

Bogusław Zajączkowski