Dwa dni po odsłuchach płyt The Beatles, Studio im. Agnieszki Osieckiej w Radiowej Trójce powtórnie gościło firmę Voice, która dostarczyła audiofilski sprzęt do odsłuchu legendarnej płyty „Astigmatic” Krzysztofa Komedy. Prezentacja odbyła się w ramach inauguracji reedycji serii „Polish Jazz”, której podjęła się firma Warner Music Poland. Niezwykłe zainteresowanie wzbudziło oryginalne pudełko z taśmą matką „Astigmatic”, która jest relikwią dla wszystkich fanów jazzu.

Muzyka zabrzmiała wspaniale, okazało się, że płyta została zrealizowana perfekcyjnie. Sprzęt został dostarczony przez naszą firmę Voice (TO CO PRZY LET IT BE): kolumny Audio Physic - limitowany egzemplarz z nr.1! Cardeas 30, końcówka mocy Primare A60, przedwzmacniacz Primare PRE60, magnetofon szpulowy Studer A807, okablowanie Cardas Audio.

 

„Astigmatic” – Krzysztof Komeda Quintet: Tomasz Stańko – trąbka, Krzysztof Komeda – fortepian, Zbyszek Namysłowski – saksofon, Günther Lenz – kontrabas, Rune Carlson – perkusja. Nagrano w Warszawie grudzień 1965 roku, wydano 1966, produkcja Wojciech Piętowski, operator dźwięku – Halina Jastrzębska. Okładka Rosław Szaybo, zdjęcie Marek Karewicz. Płyta została uznana przez czytelników „Jazz Forum” za „najlepszy album polskiego jazzu wszech-czasów”. Uznanie zdobyła także wśród krytyków muzycznych na całym świecie: Richard Cook i Brian Morton w ogromnym przewodniku płytowym „The Penguin Guide to Jazz on CD wśród kilku najważniejszych płyt w historii jazzu wymienili właśnie „Astigmatic”, założyciel wytwórni płytowej ECM, Manfred Eicher uważa tę płytę za kamień milowy w historii jazzu. Krytyk Stuart Nicholson określił album „znaczącym odejściem od dominującego amerykańskiego podejścia do jazzu i jednocześnie powstaniem konkretnej Europejskiej estetyki”. Płyta składa się tylko z trzech, rozbudowanych tematów autorstwa samego Komedy: tytułowy, ponad 23 minutowy „Astigmatic”, „Kattorna” oparta na motywie z filmu Heniga Carlssena pod tym samym tytułem, zaś (NAPISAŁBYM „ORAZ” TYLKO WTEDY WYWALIĆ TRZEBA TEN PRZECINEK PRZED ORAZ) „Svantetic” JAKBY BYŁO WCZEŚNIEJ ORAZ, TO PO TYTULE PRZECINEK I „KTÓRY” poświęcony został szwedzkiemu poecie i przyjacielowi Komedy - Svante Foersterowi.

 

Komeda, dotychczas znany jako niezwykły melodyk, zdolny improwizator i twórca pięknych tematów filmowych, postanowił poszerzyć język swojej muzyki, uciekając od klasycznie pojmowanego jazzu w postaci następujących po sobie improwizacji ujętych w ramach tematu. Nowa forma sięgała do rozwiązań wziętych z twórczości klasycznej: ekspozycja tematu zmierzała do kulminacji i rozwiązania końcowego. Improwizacje ujęte zostały w ryzy, miały służyć podkreślaniu odpowiedniej dramaturgii kompozycji. Do tego dochodzi ten niezwykły słowiański liryzm, charakterystyczny dla całej twórczości Krzysztofa Komedy. Powstała niezwykła mieszanka free jazzu, elementów muzyki klasycznej i pięknych melodii. Muzykom przy całej zawiłości kompozycji i skomplikowanych partii instrumentalnych udało się zachować niezwykłą spontaniczność, jazzową naturalność, dlatego te nagrania mimo upływu lat wzbudzają takie emocje. Płytę nagrywano na tzw. „setkę” w zaledwie dwa dni, rezultat to witalność i świeżość całego materiału. Zadziwiające, że w tamtych czasach, w tak słabo zaopatrzonych studiach nagraniowych, udało się uzyskać doskonałe, przestrzenne, klarowne i dynamiczne brzmienie. „Astigmatic” mimo upływu równych 50 lat, które minęły od jego wydania nie jest martwym eksponatem w „muzeum jazzu”, tylko ciągle ekscytującą muzyką… i tak już chyba zostanie do końca ludzkości!